arciv ev noise

– wszystko zapisywałem na taśmach magnetofonowych. W ten sposób powstawało nieopisywane archiwum. Nośnik, jakim jest taśma magnetofonowa, wielokrotnie nagrywany, szybko się zużywał. Kilkukrotne analogowe nakładanie ścieżek tylko potęgowało zniekształcenia i szumy. Tak więc szum stał się kolejnym ważnym składnikiem mojej muzyki. Pierwszy okres Archiwum Noise’u podsumowany został w postaci nagrań, którymi zamknąłem okres poszukiwań.

Początkowo były to utwory akustyczne, wywoływane przy pomocy bardzo prostych środków. Podstawowymi „instrumentami” na długi czas stały się taśmy magnetofonowe – jako podstawowy nośnik. Ale najważniejsze były mikrofon i kamera pogłosowa. Tak „uzbrojony” miksowałem ze sobą różne źródła dźwiękowego otoczenia. Po pewnym czasie instrumentarium poszerzone zostało o drugi mikrofon i 8-śladowy mikser, które na długo były podstawą moich nagrań. Kolejnym przełomem było odkrycie zabawkowego samplerka Yamahy. „Instrument” ten pozwalał na rejestracje dwu- lub trzech-sekundowych próbek i bardzo prymitywna obróbkę. Dodatkowo, posiłkując się innymi „przeszkadzajkami”, pastwiłem się nad dźwiękiem. Eksplorowałem wszystko, co tylko znalazłem w mieszkaniu
i wydawało z siebie dźwięk.


Mavky / 2014

Rok 2014 to intensywna współpraca z Rhysem Copelandem. Jednym
z owoców to publikacja wspólnej interpretacji przestrzeni pofabrycznej Centralnego Muzeum Włókiennictwa. Spotkanie przeszłości z teraźniejszością. Jest to zapis jedynego wykonania z okazji Nocy Muzeów.


Limmatau / 2000

Wiosną 2000 roku pojawiła się myśl, by zacząć rejestracje dźwięków odbiegających od tych, które wespół z Lexem Luthorem nagrywaliśmy pod szyldem baubliss. Materiał to wypadkowa moich anologowo-preparowych zainteresowań i cyfrowego przetwarzania dźwięku przez SLG.

Limmatau to konceptualne preparacje oparte na modyfikowanych dźwiękach otoczenia. Bezpośrednie źródło tego projektu wypływa z uważnego wsłuchania się w dźwięki miasta, które przy odrobinie uwagi same układają się w muzykę. Limmatau jest próbą jej uchwycenia. Sam pomysł rejestracji narodził się podczas wieczornych i nocnych rozmów, którym towarzyszyły rożnorakie szumy, brumy i zewy. Wystarczyła chwila, by z tego pozornego chaosu wyłowić niemal kompletne struktury, drony. Wpadliśmy na pomysł nagrania muzyki, która niejako miałaby „malować” pejzaże miasta nocą, z pozoru śpiącego, a jednak wydającego z siebie mnogość dronowych pomruków, szumów i zgrzytów. Nie chodziło nam jednak o zwykły cut-up dosłownie wziętych industrialnych dźwięków. Chodziło o metaforyczne oddanie atmosfery „muzyki miasta” przy wykorzystaniu innej materii dźwiękowej.

Większość dźwięków to dźwięki otoczenia, lecz jakże prozaicznie bliskiego – w większości zostały zarejestrowane bez wychodzenia z mieszkania, a następnie poddane cyfrowym preparacjom. 

Po skompilowaniu takiego dźwiękowego archiwum, zamknęliśmy się
na około tygodnia u mnie (wrzesień 2000) i nagraliśmy cały materiał przy użyciu jedynie komputera służącego jako sampler i rejestrator jednocześnie, prostego (by nie powiedzieć bardzo kiepskiego) miksera
i dwóch syntezatorów. O ile najpierw starannie gromadziliśmy substraty – materiał dźwiękowy – to większość utworów w rezultacie powstała podczas improwizacji, niektóre natomiast są preparowanymi cut-upowymi kolażami (chociaż też wykorzystaliśmy do tego fragmenty zagranych na żywo utworów). W ten sposób nagraliśmy krążek „Statsotecture”, który wypuściliśmy tylko w kilku egzemplarzach, głównie dla znajomych.

Taka efemeryda.


baubliss / 1996-2001

Pierwsza próba odbyła się (jak i wiele następnych) u mnie w domu. Uczestniczyło w niej 5 osób, jedna jako widz, reszta próbując swoich sił. Nagraliśmy wtedy cztery utwory trwające po dwadzieścia minut każdy. Działo się to wiosną 1996 roku. Stopniowo udało nam się skrócić czas grania naszych kompozycji. W efekcie naszej współpracy powstawały utwory o różnych temperaturach i napięciach. Graliśmy zazwyczaj nocami, nie tylko z powodu nastroju i spokoju panującego wokół, ale dlatego, że tylko wtedy wszyscy mieliśmy czas. Trwające kilkanaście minut utwory zazwyczaj pozbawione były rytmu, klasycznego rytmu, często jednak wplataliśmy rytm w to, co graliśmy. Niejednokrotnie utwory nasze opierały się jedynie na rytmie, nas jednak zadawalał puls. Owoc dwuletniego sporadycznego grania został umieszczony na CD-rom „97h99”, który jest wyborem nagrań z naszego archiwum. Owe nagrania stały się punktem wyjścia przy szukaniu wydawcy. Jeszce przed wydaniem płyty, dzięki uprzejmości Adama Kołacińskiego, dwukrotnie gościliśmy w studiu Radia Łódź. Efektem tych wizyt jest ponad godzinny CD-rom [ec4rec.ooo]. 

Pierwszy album ukazał się w lutym 2001 roku, w barwach IGNIS projekt – numer katalogowy DI0008. Umieściliśmy na nim utwory pochodzące
z dwóch sesji nagraniowych w ec4studio, które miały miejsce w sierpniu
i grudniu 1999 roku. 

Drugi album miał się ukazać w połowie 2001 roku. Został stworzony w ciągu tygodnia, jak zwykle w studiu ec4, i jak zwykle w przeciągu tygodnia. 
Może jeszcze kiedyś…


sesja w Radio Łódź

Łukasz Pawlak prowadzi swoje Requiem Records od wielu lat.
Prawie dwie dekady temu powołał do życia projekt o nazwie City Songs.
2/3 składu Baublissa nagrało specjalny utwór na tę składankę.



Skedot / 2001

SKEDOT powoli nasiąkał brzmieniami post-industrialu, ambientu, cyfrowego noise’u i estetyki click-techno. Nieobce stały się dla niego projekcje video i pokazy slajdów. Jego zainteresowania w tym kierunku doprowadziły do sytuacji, gdy nie mógł już sobie odpowiedzieć na pytanie: co było pierwsze – obraz czy dźwięk? Nadal spędzał czas na zabawie z samplami i preparowanymi zapętleniami, z surowym obrazem i przetworzonymi cyfrowo ujęciami.

Powoli, jak każdy organizm, wchodził w burzliwy okres dojrzewania. Przestały już wystarczać przypadkowe zabawki. Stał się bardziej wyrafinowany, kompilował ze sobą obrazy i dźwięki. Zaczął tworzyć i opowiadać historie. Gromadzenie przypadków i opisywanie ich, podglądactwo stały się dla niego codziennością.

Kto go tworzył? Łukasz (SLG), Paweł (pu) i ja.

Ktoś, gdzieś ponoć posiada jakieś nagrania. 😀